Autor |
Wiadomość |
koukounaries |
Wysłany: Wto 10:36, 25 Gru 2007 Temat postu: |
|
ja chciałabym chrupki orzechowe  |
|
 |
Fraa |
Wysłany: Pon 0:04, 24 Gru 2007 Temat postu: |
|
A po wafla nam nagrody? Myślałam, że to nie KONKURS, tylko taki raczej "konkurs " |
|
 |
Lucek |
Wysłany: Nie 22:28, 23 Gru 2007 Temat postu: |
|
a chcecie jakieś nagrody? |
|
 |
koukounaries |
Wysłany: Nie 17:56, 23 Gru 2007 Temat postu: |
|
etyka anarchistyczna to co innego.
anarchia byłaby najlepszym wyjściem z tego gówna, gdyby tylko społeczeństwo doedukować. mniej więcej.
w zasadzie u mnie w szkole też lepiej nie wspominać o anarchii, bo facet od po wszystko słyszy. no i są jeszcze skini/skinówy, ale kogo oni obchodzą.
a mugwump jest w porządku. wolałabym mieć go zamiast swojego ojca. ha.
co do konkursu, to takk, postaram się coś napisać. coś innego.
[a będą jakieś nagrrody?] |
|
 |
Lucek |
Wysłany: Sob 22:35, 22 Gru 2007 Temat postu: |
|
Tzn. moje zamierzenia były takie, żeby popierdolić o etyce anarchistycznej. Ale biorąc pod uwagę orientacje poglądowe naszego profesooora, byłoby to samobójstwo ocenowe  
Komunikacja lepsza, ale i tak... wszystko to szambo.
A mugwamp jest po prostu dziwny. Homoseksualista z interstrefy... już brzmi dziwnie.
Wracając do tematu trójscenówki... zaczyna podobać mi się forma dramatu. Przez vv i kilku innych wizjonerów... Chyba też spróbuję tego... Zresztą, jeśli konkurs na napisanie wszystkiego ma się rzeczywiście odbyć, to każdy chyba napisze?  |
|
 |
koukounaries |
Wysłany: Sob 17:02, 22 Gru 2007 Temat postu: |
|
chciałabym mieć burroughsa w domu. zasuszonego w szafie.
ale mam tylko jego zdjęcie na biurkku. jego i mugwumpa.
ps
etyka jest beznadziejna. już rzeczywiście lepsza komunikacja. |
|
 |
Lucek |
Wysłany: Pią 22:28, 21 Gru 2007 Temat postu: |
|
A co ty chcesz od Billa Burroughsa? Dla mnie ten "cut-up" jest religią... Burrows był mi inspiracją przez cały czas pisania...
A tu VV utrzymuje poziom kut apu. W ogóle komunikacja ciekawa jest... te wszystkie jest problemy i rozterki... Aż zaczynam żałować, że zamiast specjalizacji komunikacyjnej wybrałem sobie etykę... Kaczyńscy! |
|
 |
koukounaries |
Wysłany: Pią 17:32, 21 Gru 2007 Temat postu: |
|
wydziobanie brzmi nieźle, ale to pewnie nie przeszłoby. bo jak to tak rąbać sztukę na kawałki, mieszać i sklejać.
właściwie przypomina mi to technikę, którą stosował burroughs i gysin, czyli "'cut-up', rodzaj magicznej manipulacji tworzywem tj. obraz, słowo i dźwięk, polegającej na jego cięciu i sklejaniu w przypadkowym kontekście, który stanowi całość dzieła, tym samym tworząc tunel pomagający przeskakiwać ostre poziomy języka".
chociaż tutaj chodziło głównie o radzenie sobie z wirusem komunikacji. |
|
 |
Lucek |
Wysłany: Pią 0:24, 21 Gru 2007 Temat postu: |
|
No to zaznaczyłem w ankiecie. Jeszcze kilka takich odpowiedzi, a na pewno wszystkiego o słowach się dowiemy. Słowa mogą znaczyć przez definicje, konotacje, albo brzmienie... Np. trzeba być bardzo opornym na więdzę, by interpretować "wypierdalaj" jako "szerokiej drogi"...
Niektóre słowa znaczą coś tylko przez kontekst, bez kontekstu pozostają puste. Za to często puste merytorycznie słowa znaczą więcej niż inne. Do tego dochodzi słowo jako symbol i zmienność słów...
Może słowo, jako słowo się nie dewaluuje, ale obecnie znaczenie ponad połowy wymawianych przez nas słów nie wynika z ich definicji.
Dla mnie np. teksty Koukou są właśnie ciekawym przykładem niestandardowego podejścia do słowa.
Z innej beczki... poezja już trochę szła w tym kierunku... a teraz idzie w "dlaczego mnie opuściłeś luby", więc ciężko stwierdzić, gdzie to wszystko idzie...
... w dekonstrukcję marsz. |
|
 |
VV |
Wysłany: Czw 23:49, 20 Gru 2007 Temat postu: |
|
Jeśli chodzi o J.Derridę, to w życiu nie przeczytałem nic jego, poza nazwiskiem. Tak, czy siak, takie porównanie cieszy, choć nie lubię, gdy coś co mówię, okazuje się kradzione ("A mnie po diabła co Sartoriusz powiedział, gdy Ja Mówię?").
P.S. Zapraszam do ankiety. Problem dewaluacja słowa, to w końcu >65% tego utworu. |
|
 |
Lucek |
Wysłany: Czw 23:22, 20 Gru 2007 Temat postu: |
|
Mi to trochę poleciało Derridą. W każdym razie, wydaje mi się, że ktoś już to pytanie postawił i na nie odpowiedział nawet...
Ta "wydziobaność" sztuki wg. mnie już dawno została zauważona. Cholernie lubię estetykę postmodernistyczną, warto byłoby ją kiedyś przedstawić w dziale "teoria sztuki" ale zdaje się, że napisałeś wszystko, co było do napisania....
Aha, dziwne, że zawsze krytyka wydziobaności jest taka wydziobana. Podoba mi się ten obraz obrazu (przedstawiającego obraz). W pewnym momencie doznałem zapętlenia w myśleniu... cholernie postmodernistyczne.
To może teraz komentarz alternatywny...
- Derrida
- "Dzień świstaka"
- Rurki z kremem
 |
|
 |
VV |
Wysłany: Czw 21:28, 20 Gru 2007 Temat postu: |
|
Tak, zbyt mocno to wyszło, stąd zresztą moje powyższe sprostowanie . |
|
 |
Pan K. |
Wysłany: Czw 20:40, 20 Gru 2007 Temat postu: |
|
woęc chyba za mocno sugeruje rozwiązania i nabiera właśnie charakteru... nurtu w literaturze powiedzmy.
ale jak mówiłem - może być dobrym sposobem na spojrzenie na sztukę z innej nieco perspektywy.
z tego co jest, wyjmijmy coś co też jest... może w końcu zobaczymy czego brakuje. |
|
 |
VV |
Wysłany: Czw 19:03, 20 Gru 2007 Temat postu: |
|
Bardziej istotne są pierwsza i (wbrew pozorom) ostatnia scena, które określają tło, w jakim możliwa jest druga. Samą "wydziobaność" traktujcie nie jako teorię, czy system estetyczny, bo to tylko taka karykatura, która ma raczej stawiać pytania, niż udzielać wyjaśnień. |
|
 |
Fraa |
Wysłany: Czw 14:04, 20 Gru 2007 Temat postu: |
|
Uff. Niewygodnie się tu czyta tak długie teksty. Mieszają mi się didaskalia z partiami dialogowymi.
W swoim czasie lubiłam groteskę. Czy ja wiem? Chyba już mi się znudziła. Sporo osób zaczęło uciekać w groteskę i abstrakcję - i groteskowo staje się to banalne.
Chociaż wciąż jeszcze czyta się nieźle.  |
|
 |